niedziela, 20 lutego 2011

Muay Thai - czyli tajski boks

Byłem wczoraj wieczorem na walkach tajskiej odmiany boksu Muay Thai. Zawodnicy nie tylko używają pięści, ale również kopią - z kolanka lub półobrotu, w przód, w piszczel, etc. Najmłodsi zawodnicy mieli góra po 13 lat, a walczyły również kobiety.

Nie była to jednak typowa rozrywka tajska - raczej bardziej atrakcja turystyczna, gdyż tajów było niewielu i nie było zakładów, które ponoć są nieodłącznym elementem każdej walki. Wokół ringu były stoliki, a przy niektórych obsługiwali tzw. ladyboys, ale o nich za chwilę. Póki co kilka fotek z walki.










sobota, 19 lutego 2011

Trzymałem tygrysa za ogon

Dziś około południa spotkałem na ulicy Chiang Mai dwoje Polaków, Asię i Michała.
Wybierali się właśnie do Królestwa Tygrysów, więc postanowiłem się do nich przyłączyć (zwiedzanie kolejnych klasztorów buddyjskich może poczekać). I tak oto znalazłem się w miejscu dość niezwykłym. Miejscu gdzie można sobie wybrać wielkość tygrysa - są malutkie, małe, średnie i duże. Ja wybrałem z Asią te średnie, póltoraroczne, Michał wybrał te małe.
Zwiedzanie polega na przebywaniu w zamkniętej klatce z tygrysami, w dość dużej bliskości... można było pogłaskać kotka i pociągać go za ogon ;) Podobne miejsce w Tajlandii znajduje się na zachodzie od Bangkoku - Tiger Temple, podobno też jest fajnie ;)
A oto i kilka fotek.






piątek, 18 lutego 2011

Monks - czyli mnisi

Jak Tajlandia, to Buddyzm. Jak Buddyzm, to mnisi.
Jak mnisi to... sam nie wiem ;)

Dziś tylko fotki, zrobione w Sukhothai, za kilka dni może napiszę o nich coś ciekawego.